|
Tue, Mar 10, 9:07 PM (4 days ago) |
|
||
|
||||
Jako Amerykanin mieszkający w Polsce od kilku lat, odczuwałem wiele emocji związanych z atakiem Donalda Trumpa na amerykańską demokrację – żal, strach, wyrzuty sumienia, gniew. Dopiero jednak, zachowanie ambasadora Thomasa Rose’a kilka tygodni temu sprawiło, że poczułem wstyd. Nigdy nie popierałem Trumpa, ani Republikanów, ale Rose reprezentuje mój kraj tutaj, w Polsce.
Najpierw zażądał, aby marszałek Sejmu Włodzimierz Czarnasty podpisał dokument popierający Trumpa w walce o Pokojową Nagrodę Nobla.
Kiedy marszałek odmówił podpisania, Rose oświadczył, że zrywa z nim wszelkie kontakty dyplomatyczne. Ta typowa dla Trumpa dyplomacja nacisków jest równoznaczna z szantażem i jest naganna w postrzeganiu większości Amerykanów.
Jedynym warunkiem, jaki Trump musiał spełnić, aby zostać wybranym na urzędnika państwowego, była pełna lojalność wobec wszystkich jego żądań. Na szefa FBI wybrał człowieka, który nie miał żadnego doświadczenia w egzekwowaniu prawa. Na sekretarza Marynarki Wojennej wybrał człowieka, który nie służył ani jednego dnia, w żadnej jednostce wojskowej. Co gorsza, na szefa Krajowego Urzędu Skarbowego (IRS), który zatrudnia 90 000 osób, wybrał człowieka bez dyplomu uniwersyteckiego (był tak niekompetentny, że po dwóch miesiącach wyśmiano go i zwolniono ze służby).
Rose został oczywiście wybrany z tego samego powodu – jako pochlebca, gotowy do wygłupów, dla ego Trumpa, w tym do żądania poparcia dla zdobycia Nagrody Nobla.
Można sobie wyobrazić von Moltkego, ambasadora Hitlera w latach 30-stych, zastraszającego Sejm w ten sam sposób na polecenie Hitlera, w jaki Rose wykonuje rozkazy Trumpa.
W latach 30-stych wydarzyło się coś jeszcze. Brytyjczyk Neville Chamberlain zgodził się oddać Hitlerowi Sudety we wschodnich Czechach, w zamian za pokój – bez dalszych żądań. Układ nie zadziałał.
Podobnie Jarosław Kaczyński twierdzi, że Polska powinna dać Donaldowi Trumpowi miliard dolarów za dołączenie do jego Rady Pokoju i zachowanie jak najlepszych relacji z USA. Najwyraźniej Kaczyński nie zna historii. To się nie uda. Jedyne, co może przynieść udane relacje z jakimkolwiek krajem, to mądrość polityczna i umiejętności dyplomatyczne. A tego nadal bardzo brakuje w administracji Trumpa.
